Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

czwartek, 2 lipca 2015

Louis część 1





-Możemy przejść do rzeczy? - zapytałam zirytowana
-[t.i] nie możesz się tak więcej zachowywać. To nie stosowne. - upomniał mnie tata
-Ale o co ci znowu chodzi? To nie była moja wina. On mnie sprowokował. Tato, przecież o tym wiesz.
-Dobrze wiesz, że nie mogę ustępować tylko dlatego bo jesteś moją córką. - powiedział, chociaż wiedziałam że nie chce tak postępować. Zbyt dobrze mnie znał.
-Tak jest dyrektorze. To co koza? Praca społeczna? Pomaganie jakiemuś lamusowi?
-Taaak. - przeciągnął. - rodzice chłopaka zgodzili się nie wnosić oskarżeń za pobicie jeśli go przeprosisz przy całej szkole.
-Chyba nie! Tato, to jest większe upokorzenie niż sprzątanie w KFC. - zaprzeczyłam
-Kochanie, wiesz co się wiąże z wniesieniem oskarżeń. I to drugich w tym roku.
-Zawieszą mnie. - powiedział zrezygnowana. Wiedziałam, że moje argumenty i prośby nic nie wskórają. - Ugh, a czy jego rodzice mają jeszcze jakieś specjalne wymagania co do przeprosin?
-Taaak. - znów to samo przeciągnięcie
-Tata, ty wiesz, że jak mówisz taaak to nic się nagle nie zmieni i kara nie będzie milsza.
-Rodzice Louisa poprosili żebyś udzieliła mu korepetycji z algebry bo wiedzą że jesteś w niej dobra.
-Ugh, zgoda.. kiedy i gdzie?
-Jutro po szkole u nich w domu. A teraz wracaj na lekcje.
Odwróciłam się na pięcie i podnosząc torbę z fotela wyszłam na korytarz. "Łazienka teraz." wysłałam wiadomość do Gill. Ze wszystkich przyjaciół to jej najbardziej ufałam. Była moją ulubienicą.
Skręciłam w prawo i weszłam do damskiej toalety. Przejrzałam się w lusterku, poprawiłam włosy.
-Jak poszło? Bardzo był zły? - zapytała Gill gdy tylko weszła do łazienki
-Muszę go przeprosić i dać mu korki z algebry. - powiedziałam poprawiając makijaż
-Mogło być gorzej.
-Czy wspomniałam, że przeprosiny mają się odbyć przy całej szkole? -  odwróciłam się twarzą do przyjaciółki
-O mój... przecież to gorsze niż sprzątnie wymiocin z podłogi w KFC
-To samo powiedziałam!
-I kiedy ma się odbyć ten cały cyrk huh? To był jego pomysł? Bo jak coś to mogę wykonać kilka telefonów i nie będziesz musiała tego robić. - uśmiechnęłam się szeroko
-Jutro. Nie to pomysł jego durnych rodziców.
-Ale nadal mogę wykonać kilka rozmów.
-Obejdzie się Gill. Dobra zmywam się na biologię, bo ojciec mnie poćwiartuje jak się dowie, że nie byłam nawet na chwilę w klasie. Widzimy się na lunchu? - powiedziałam otwierając drzwi
-Jasne. - rzuciła różowo włosa odwracając się w stronę lusterka
Gdy tylko dotarłam przed klasę upewniłam się iż mam wyciszony telefon, a następnie włączyłam  wi-fi. Zapukałam i weszłam do środka.
-Popatrzcie tylko panna [t.n] raczyła zaszczycić nas swoją obecnością.
-Nie ma za co dziękować. - powiedziałam i zajęłam swoje miejsce
'Nienawidzę tej kobiety! Dlaczego nie może jej walec przejechać? Czy świat nie byłby wtedy piękniejszy?' napisałam wiadomość do Gill
'Co znowu?' 
'Po prostu mnie irytuje.'
'Jej twarz' dodałam
'Oj daj spokój. Wcale nie jest taka zła.'
'Co do twarzy się zgadzam. Jej zgryz jest okropny.'
'Co teraz masz?'
'Zajęcia z Louisem. Ps. Po lunchu mam algebrę. Będziesz mi podpowiadać co nie?'
Gill i Louis chodzili do słabszej grupy z algebry więc to co oni mieli teraz ja miałam rok temu.
'Jasne, a teraz wybacz ale Tiner się gapi, do zobaczenia na lunchu. xoxox'

***lunch***

Wypatrywałam Gill siedząc przy stoliku i skubiąc jedzenie, jednak gdy zobaczyłam z kim stoi momentalnie chciałam zabić ją wzrokiem. 
-[t.i] kochanie nie denerwuj się, ale Karmen zje dzisiaj z nami lunch
-To ja spadam. - wstałam jednak Gill przytrzymała mnie za rękę
-Nigdzie nie idziesz.
-Słuchaj G. wiem, że Karmen to twoja koleżanka, ale nie będę tolerowała nikogo z rodziny Tomlinsonów.
-Co ja ci takiego zrobiłam? To, że mój kuzyn jest dupkiem nie oznacza że ja jestem podobna.
-Może i nie, ale wciąż rodzina. Naprawdę miło się rozmawiało ale muszę iść. Jak skończysz przyjdź do sali chemicznej... Sama - dodałam po chwili spoglądając na Karmen

***sala chemiczna***

-Okej [pierwsza litera twojego imienia] co to miało być? Dlaczego się tak zachowujesz? - powiedziała widocznie wkurzona Gill tuż po wparowaniu do klasy 
-Uspokój się G.
-Nie mów tak do mnie! Nie rozumiem jak możesz się tak zachowywać. 
-To jego kuzynka!
-I? To moja przyjaciółka czy tego chcesz czy nie. A jeśli ci to nie pasuje to może znajdź sobie lepsze towarzystwo!
-Przecież wiesz, że nie chodzi o ciebie. 
-To o co? Co on ci takiego zrobił. Czym wszyscy którzy się z nim zadają zasłużyli sobie na takie traktowanie z twojej strony huh?
-Nie chcę o tym rozmawiać. 
-Dobrze! W takim razie nie musisz już o niczym ze mną rozmawiać. To koniec [t.i]. Nie chcę mieć do czynienia z kimś kto nienawidzi wszystkich dookoła. I wiesz co. Lubię Louisa czy ci się to podoba czy nie, 
-Świetnie!
-Super!
-Fantastycznie!
-Jeszcze jedno. - powiedziała zanim wyszła z klasy - zastanów się czy warto zanim wszyscy się od ciebie odwrócą. 
Właśnie straciłam najlepszą przyjaciółkę. A uczucie które mi teraz towarzyszyło ssało po całości. Nie pozostało mi nic innego jak siedzieć i płakać. Zebrałam swoje rzeczy i zrywając się z ostatnich lekcji poszłam nad jezioro do opuszczonego parku. To była moja miejscówka. Nikt po za Gill o niej nie wiedział. A nie sądzę, że chciałaby tam teraz być. 
___________________________________________________
Więc tak. to część pierwsza. Mam nadzieję, że jest tutaj jeszcze ktoś kto czyta moje i Pauliny wypociny. Wiem, że nie było mnie długo i nie mam nic na wymówkę po prostu jakiś czas nie miałam weny, a może i chęci do napisania czegoś. Ale mimo to teraz jestem i oddaję się teraz pisaniu więc życzcie mi powodzenia. Buziaki Ola :*

2 komentarze:

  1. 2 część proszę wstaw szybko bo chce wiedzieć za co go tak nienawidzi ☺😊😀

    OdpowiedzUsuń